próbniki kolekcji nastex na stole ze starym projektem arhiwalnym

Nastex: Archiwa, próbki i sploty. Nieznana historia Orient Expressu 

W 1977 roku na aukcji w Monte Carlo ktoś kupił zardzewiałe wagony pociągu. Okazało się, że najtrudniej było znaleźć odpowiednią tkaninę.  

Nocny pociąg, szesnaście milionów dolarów i problem z tkaniną.

4 października 1883 roku z paryskiego Gare de l’Est wyruszył pociąg. Georges Nagelmackers, belgijski syn bankiera z wyraźnie dobrym gustem, zapraszał do wagonów tak wyposażonych, że samo dotarcie do celu schodziło na drugi plan: intarsje z egzotycznych gatunków drewna, mosiężne okucia, obicia z tkanin zamawianych na miarę. 
 
Wagony z tzw. złotej ery, budowane między 1926 a 1931 rokiem, podzieliły los samego pociągu. Wraz z opadaniem Żelaznej Kurtyny Orient Express tracił kolejne odcinki trasy, kraje bloku wschodniego zastępowały wagony Wagons-Lits własnym taborem, a prestiżowa linia zamieniała się stopniowo w zwykłe połączenie regionalne. W 1971 roku Wagons-Lits przestało obsługiwać trasy własnymi wagonami. Część taborów trafiła do kolei lokalnych, część stała na bocznych torach, część po prostu rdzewiała. Kiedy w 1977 roku na aukcji Sotheby’s w Monte Carlo wystawiono część z nich, większość patrzyła na zardzewiałe wraki bez specjalnych złudzeń. James Sherwood widział w nich inspirację. 

Wnętrze zabytkowego pociągu
Wnętrze pociągu


Człowiek, który kupił historię na aukcji (i nie żałował). 

Sherwood, Amerykanin, który zbił fortunę na transporcie morskim, kupił na tej aukcji dwa wagony. Przez kilka następnych lat tropił kolejne, aż zebrał ich blisko trzydzieści pięć, każdy w innym stanie. Część wymagała dosłownie rozebrania do zera, inne po prostu czekały, zaniedbane, ale z zachowanym szkieletem. 

Renowacja, którą Sherwood zlecił na początku lat osiemdziesiątych, kosztowała około szesnastu milionów dolarów. Standard był zatem wyśrubowany. 

Najtrudniejszy element? Tkanina. 

Wyzwaniem było odtworzenie wnętrz z lat dwudziestych, dokładnie takich, jakie pamiętali pasażerowie złotej ery. Kiedy Gérard Gallet, francuski projektant odpowiedzialny za nadzór nad renowacją, zaczął inwentaryzować to, czego potrzebuje, odtworzenie oryginalnych wzorów tkanin znalazło się na liście obok setek innych elementów: od zastawy stołowej po lampy Art Déco. Sięgnięto do archiwów, szukano oryginalnych planów, próbek, dokumentacji technicznej. Na tej podstawie firma Holdsworth, angielski specjalista od tkanin transportowych, dziś działający pod szyldem Camira, odtworzyła moquette z wełny i gobeliny tkane specjalnie pod wnętrza każdego wagonu, bo każdy miał własną tożsamość: inną kolorystykę, inną strukturę wzoru, inne wymagania co do odporności na ścieranie. Tkanina miała grać z wnętrzem. 
 
Venice Simplon-Orient-Express wyruszył w pierwszą podróż w maju 1982 roku. 

Trwałość nie jest przypadkiem 

Archiwa okazały się wystarczające. Tkaniny dało się odtworzyć. To nie jest przypadek ani wynik jakichś wyjątkowych właściwości materiałów epoki. To wynik prostej decyzji projektowej: jeśli coś ma służyć w warunkach intensywnej eksploatacji przez wiele lat, musi być zrobione z myślą o tej eksploatacji, nie o wyglądzie na pierwszej stronie katalogu. 

Gdy przyszło do renowacji Grand Suites w ostatnich latach, Belmond sięgnął po Rubelliego, włoskiego producenta tkanin kontraktowych, który dostarczył jacquardy tkane na zamówienie pod każdą kabinę. 

W archiwach szukano planów, próbek i dokumentacji. Nie dlatego, że brakowało nowych materiałów. Chodziło o odtworzenie czegoś, co przed niemal stuleciem zostało zaprojektowane wyjątkowo dobrze. 

To chyba najciekawsza lekcja płynąca z historii Orient Expressu. 

Zjęcie tkaniny z napisem Dobra tkanina zostawia po sobie slad.
Kolekcja Liso

Mody przemijają. Trendy zmieniają się co sezon. Dobra tkanina pozostawia po sobie ślad znacznie dłużej. Czasami na tyle długo, że po wielu dekadach ktoś uznaje ją za wartą odtworzenia. 

Tkaniny kontraktowe z oferty Nastex mają udokumentowane parametry techniczne, powtarzalny skład i certyfikaty OEKO-TEX. Jeśli szukasz czegoś, co nie będzie wymagało odtwarzania z archiwów po dekadzie użytkowania, zajrzyj do kolekcji, albo po prostu napisz do nas. 

Podobne wpisy

  • TOP 5 kolekcji Nastex najczęściej wybieranych przez tapicerów – analiza zamówień, trendów i opinii z rynku

    Co wybierają profesjonaliści? W świecie tapicerki nie ma miejsca na przypadkowe wybory. Liczy się jakość, niezawodność, wygoda szycia i wygląd, który „sprzedaje” mebel na pierwszy rzut oka. Dlatego zamiast opierać się na katalogach czy zdjęciach PR-owych, zapytaliśmy sam rynek: co naprawdę się sprzedaje i czego używają tapicerzy w praktyce?  Analizując dane sprzedażowe z ostatnich 12 miesięcy, rozmowy z warsztatami oraz trendy kolorystyczne, przygotowaliśmy ranking 5 kolekcji Nastex, które w 2024/2025 królują w zamówieniach. To zestawienie mówi więcej niż niejedna reklama – to podsumowanie rzeczywistej popularności i sprawdzonych wyborów zawodowców. 1. ROYAL – klasyczny luksus, który przyciąga wzrok  📈 Najczęściej wybierana kolekcja 2024 Tkanina, która wygląda drogo – i tak też się zachowuje. ROYAL to kolekcja o wyrazistej strukturze i głębokich,…

  • Czego nauczył nas Martindale i dlaczego dziś patrzymy szerzej 

    Wojna, filc i bardzo brytyjski pomysł.  Leeds, rok 1942. W laboratoriach Wool Industries Research Association dr James Graham Martindale pracuje nad sposobem badania odporności specjalnej tkaniny ochronnej przygotowywanej dla wojska. Materiał miał chronić przed gazami bojowymi. Ostatecznie nigdy nie został wykorzystany na froncie, ale sama maszyna została z przemysłem na kolejne dekady. Trudno się temu dziwić. Pomysł był wyjątkowo skuteczny. Należało sprawdzić, jak długo materiał wytrzyma tarcie, ale zrobić to w sposób całkowicie powtarzalny.  Martindale wykorzystał ruch oparty na figurze Lissajous, dzięki której włókna były ścierane w wielu kierunkach jednocześnie, bardziej podobnie do rzeczywistego użytkowania mebla niż do zwykłego przesuwania materiału po jednej linii. W latach czterdziestych było to podejście niemal obsesyjnie precyzyjne, co brytyjski przemysł tekstylny uznał najwyraźniej za całkowicie rozsądny sposób spędzania czasu wojennego.  I przez długi czas wyglądało na…

  • Tkaniny obiciowe odporne na zalanie – bo każda dobra tapicerka coś przeżyła 

    Gdy sok z porzeczki spotyka fotel tapicerowany – czyli o tkaninach obiciowych i waterproof, które znoszą życie z klasą  Wszystko zaczęło się od jednej – z pozoru niewinnej – szklanki soku z czarnej porzeczki. Tak, dokładnie tej. Gęstej, słodkiej i, jak się wkrótce okazało, wyjątkowo zdradliwej.  Kto miał dzieci, ten wie, że sok nie zna litości. Kto miał jasny fotel, ten wie jeszcze więcej.  Salon wyglądał wtedy jak z katalogu – serweta haftowana, wazon z różami, porządek aż nienaturalny. Po jednej stronie Babcia, która na tkaniny obiciowe patrzy jak na świętość. Po drugiej – Dziadek. Układał pasjansa z miną człowieka, który widział już niejedno, a przeżył jeszcze więcej.  W kącie czaił się kot – domowa wersja pumy śnieżnej – gotowy, by w najmniej odpowiednim momencie przypomnieć sobie o swojej dzikiej naturze. Na żyrandolu…

  • Styl natury. Poliester 100%.  

    Styl natury. Poliester 100%. Szczera rozmowa o tym, co naprawdę jest na metce? Wiecie Państwo, że największe marki designerskie świata: GUBI, Muuto, Fritz Hansen, tapicerują swoje fotele poliestrem? I że w 2024 roku tkanina wykonana w 100% z poliestrowego surowca odzyskanego z oceanów zdobyła nagrodę Wallpaper* Design Award? Poliester miał złą reputację i przez długi czas w pełni na nią zasługiwał, tapicerstwo meblowe zadaje zupełnie inne pytania niż moda, i odpowiedzi również są inne. Poliester w tapicerstwie: krótka historia długiej reputacji. Zaczęło się obiecująco. W 1941 roku dwaj brytyjscy chemicy, John Rex Whinfield i James Tennant Dickson, opatentowali pierwsze włókno poliestrowe, które nazwali Terylene. Materiał był wytrzymały, lekki oraz bardzo odporny na gniecenie. DuPont szybko kupił prawa i wprowadził własną…

  • Carino i Zoria – jedna matka, dwa charaktery 

    W świecie tkanin obiciowych można poczuć się jak w labiryncie – struktury, kolory, faktury… Każda kolekcja obiecuje jakość, a projektant czy tapicer musi wybrać tę jedyną. Dlatego dziś przedstawiamy Wam dwie nowe bohaterki z naszej oferty – Carino i Zoria. Obie pochodzą z tej samej rodziny, ale każda ma swój własny temperament.  Carino – urok w wersji soft  Carino to tkanina, która nie potrzebuje fajerwerków, by oczarować. Jej nazwa wprost oznacza urok i czułość – i dokładnie takie wrażenie robi na meblach. Miękka, przyjemna w dotyku, elegancka. Idealna do wnętrz, w których liczy się harmonia i ponadczasowy styl. Carino to materiał, który nie przytłacza, ale subtelnie podkreśla charakter wnętrza.  Zoria – energia i charakter  Z kolei Zoria to zupełnie inna…

  • Zwierzęta w domu? Te tkaniny nie mrugną nawet okiem – PET-PROOF™ od Nastex 

    Pies na kanapie. Kot na oparciu. Sierść na siedzisku, pazur na podłokietniku. Jeśli tapicerka nie jest na to gotowa — długo nie pożyje. Ale co, jeśli mebel i zwierzę mogą współistnieć w harmonii? Co, jeśli tkanina potrafi znieść więcej niż myślisz, a przy tym wciąż wyglądać elegancko i świeżo?  Tu właśnie wkracza nasza technologia PET-PROOF™ — prawdziwy game changer dla domów, w których futrzaki są częścią rodziny, a meble muszą sobie z tym poradzić.  Skąd pomysł na tkaniny Pet-Friendly?  Coraz więcej klientów nie wyobraża sobie życia bez zwierzaka. Według danych GUS, w Polsce mamy już ponad 8 milionów psów i 6 milionów kotów, a większość z nich żyje… na kanapie. I choć rynek tapicerski nie narzeka na brak zamówień, jedno…